TechnikiStolarskie.pl

Forum stolarskie dla ludzi z pasją
Dzisiaj jest 21 paź 2018, 01:32

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
Post: 07 lut 2014, 13:23 
Offline

Rejestracja: 16 sty 2014, 15:39
Posty: 178
Kiedyś miałem dłuższy kontakt ze starym, przedwojennym majstrem i jego synem.
Majster (jakieś dwadzieścia kilka lat temu miał około osiemdziesiątki) pracował po 10 godzin dziennie, fakt że na pół gwizdka, ale to i tak z cudem graniczy.
Niedowidział, przysiadywał na "barowym" stołku podczas pracy, bo nie mógł ustać tak długo. Opowiadał jak mając lat 11-12 matka oddała go da o terminu. Spał w warsztacie na pawlaczu (pod sufitem wysokich pomieszczeń dosychało drewno i to na nim właśnie), długi czas był właściwie chłopcem na posyłki, ale potem... miał chyba drewniane serce :d .
Podobno meblował tuż przed wojną Rydza-Śmigłego, a po wojnie robił część wyposażenia Sejmu.
I teraz wyobraźcie sobie jego (i jego syna) warsztat, a robili głównie tzw. meble stylowe, czy - jak kto woli - artystyczne.
Warsztat w środku Warszawy na parterze zapuszczonej kamienicy. W kilku połączonych pomieszczeniach ogrzewanych piecem kaflowym, z tarcicą, jak drzewiej suszącą się nad głową stały 4 warsztaty (strugnice) - jeszcze z drewnianymi śrubami.
Na środku banzega, z najmniej stuletnim stażem.
Z boku przy piecu/kuchni równiarka, kawał "złoma" - wałek, o ile pamiętam max 30 cm.
W innym kącie grubościówka - jak z muzeum, ale szeroka.
Gdzieś tam jeszcze wciśnięta wiertarko-frezarka, a pod kolejną ścianą frezarka "sam" z grubym drewnianym blatem.
W osobnym pomieszczeniu pod tonami pyłu (porządne sprzątanie raz na jakiś czas, przed Bożym Narodzeniem - obowiązkowo) szlifierka długotaśmowa.
Do tego kilka garści dłut, strugów (wyłącznie drewnianych), nożyków, tony ścisków i cała masa przeróżnych szablonów.
Ostrzenie dłut i żelazek od strugów odbywało się w małym pomieszczeniu, gdzie w skrzynce drewnianej leżał ogromny, nieregularny, ale płaski od góry kawał piaskowca, a obok kilku kilogramowy kawałek marmuru niewiadomego pochodzenia. Każdym ostrzem można było się golić. Majster i szef (znaczy jego syn) nie musieli sprawdzać jakości ostrzy swoich uczniów/pracowników - widzieli po jakości obrabianej powierzchni.
Drewno było rozcinane na banzedze, potem równiarka, grubościówka i 90% obróbki ręcznej.
- Panie majster, zapytałem kiedyś, a czemu nie ma pilarki tarczowej, byłoby łatwiej.
Na to senior - Żebyście sobie chłopcy palce poobcinali? jupi
Teraz, żeby połączyć coś na gierung to potrzebna dobra pilarka, profi równiarka, grubościówka, a potem najlepiej Kapex.
Wtedy: cięcie banzegą-równarka-grubościówka, ucios z grubsza na banzedze i pasowanie hebelkiem :shock: - musiało wyjść idealnie :D , no i klejenie perełką.
Czy są jeszcze tacy stolarze?
Sam bardzo lubię super zabawki (narzędzia), ale, nikogo nie urażając, im więcej fantastycznych cudeniek rodem z filmików na youtube'ie, tym - często - słabszy fachowiec.
Na super wyposażeniu, to i taki jak ja amator coś tam w końcu zrobi.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 07 lut 2014, 13:27 
Dzierla ???


Na górę
  
 
Post: 07 lut 2014, 13:29 
Offline

Rejestracja: 16 sty 2014, 15:39
Posty: 178
Nie, Oktaba.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 07 lut 2014, 13:35 
Gratuluje. Od takich ludzi można się nauczyć podstaw praktyki.


Na górę
  
 
Post: 07 lut 2014, 13:38 
Offline

Rejestracja: 16 sty 2014, 15:39
Posty: 178
...zmarnowałem swoją szansę.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 10 lut 2014, 13:49 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 maja 2013, 17:44
Posty: 2006
Specjalizacja: 12/70
Antoni,piękna historia.Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jaki wpływ na nas mają inni ludzie.
Miałem będąc dzieckiem sąsiada, który pracował w stoczniowej modelarni.
Robili tam modele statków które budowała stocznia.
Jeden model statku otrzymywał armator,razem z wybudowanym statkiem, drugi model zostawał w stoczni.
No i pod jego wpływem zabrałem się za budowę swojego własnego statku.
Ponieważ w sklepach nie było artykułów dla modelarzy,zamysł był by zrobić model z tego co było w domu.
I tak użyłem do tego miedzianego drutu,stare wieszaki do ubrań,stare sito do przesiewania mąki,na kadłub kawałek klocka,
drewniane pudełka po zapałkach,tektura, zwykłe krawieckie nici itp.Farba oryginalna taka jaką stocznia malowała statki :)
Efekt wyszedł taki jaki widać,ale jestem z niego bardzo zadowolony.
Tym bardziej że nie było ze strony sąsiada fizycznej pomocy.
Narzędzia wiadomo,najprostsze.Wszystko wykonane ręcznie.

_________________
Davus sum, non Oedipus.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 10 lut 2014, 15:10 
Offline

Rejestracja: 16 sty 2014, 15:39
Posty: 178
Andrzeju, ile miałeś lat jak robiłeś te modele?
Wyglądają bardzo fajnie. Zdaję sobie sprawę jak wiele pracy i czasu musiałeś w to włożyć.
Jednocześnie mogę się domyślać ile miałeś przy tym frajdy, i jak bardzo byłeś dumny po ich wykonaniu. ;)
Pozwalam sobie tak pisać, bo swego czasu też zrobiłem redukcyjny model żaglowca (bez ożaglowania, z samym olinowaniem).
Miałem kiedyś zdjęcia (że tak powiem jeszcze "analogowe"). Najlepsze odłożyłem, tworząc dokumentację (...i żeby móc się chwalić w przyszłości :oops: ), ale przy przeprowadzkach zaginęły. Jak coś znajdę, to pokażę.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 10 lut 2014, 22:25 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 maja 2013, 17:44
Posty: 2006
Specjalizacja: 12/70
To było w 7, 8 klasie podstawówki.
Trochę czasu przy robieniu tych modeli spędziłem.
Ale miło to wspominam. :)
Zrobiłem jeszcze Iskrę w butelce, ale gdzieś zaginęła.

_________________
Davus sum, non Oedipus.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 lut 2014, 10:34 
Offline

Rejestracja: 16 sty 2014, 15:39
Posty: 178
Jak na 14-latka (i nie tylko) - bomba! Przynajmniej dla mnie.
Współczesne nastolatki spędzają wolny, (i nie tylko wolny) czas w świecie odrealnionym - gry komputerowe, internet.
Myślę, że taka pasja ma bardzo wymierną wartość.

Gratulacje!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 19 lut 2014, 21:13 
Offline

Rejestracja: 01 lut 2014, 19:20
Posty: 412
Lokalizacja: kujawsko pomorskie
Zawód: Stolarz
Specjalizacja: Drzwi,Schody
Antoni bardzo piękna historia.Sam uczyłem się zawodu w podobnym warsztacie. Choć jestem dość młodym stolarzem bo naukę zawodu zaczynałem w 1996r.to miałem wielkie szczęście poznać te wszystkie stare techniki o których pisałeś. Koledzy z mojego rocznika często śmiali się że mam praktyki w muzeum.Ale kiedy ja uczyłem się rzemiosła oni w nowych dobrze wyposażonych stolarniach wbijali kołki przez trzy lata.Dziś mam dość dobrze wyposażony warsztat, ale kiedy zaczynałem miałem do dyspozycji tylko podobne narzędzia jak pokazał Karol.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 20 lut 2014, 09:24 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 maja 2013, 20:59
Posty: 764
Lokalizacja: Szczytno
Zawód: Stolarz
Bo tak kiedyś uczono. I jest jest dobre rozwiązanie.
To co się nauczyłeś robić ręcznie, czuć materiał i jego obróbkę to tym bardziej teraz na maszynach nie będziesz miał problemów oraz wiesz czego można oczekiwać. Przewidujesz różne zachowania materiału i maszyn.

_________________
Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci. Oscar Wilde.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group