TechnikiStolarskie.pl

Forum stolarskie dla ludzi z pasją
Dzisiaj jest 27 maja 2018, 08:43

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 12 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Drewnojady
Post: 29 sty 2018, 17:50 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 maja 2013, 17:44
Posty: 1966
Specjalizacja: 12/70
Dzisiaj opowiem wam o jednym z najbardziej destruktywnych gnojów, jakie występują w Polsce. Oto przedstawiciel kornikowatych Cetyniec Większy, odpowiedzialny za liczne gradacje i wymieranie sosen. Wikipedia pisze o nim tyle co nic, co w sumie jest dość oczywiste - kogo kuźwa obchodzi jakiś trzy milimetrowy kornik*?!

Ano, obchodzi i to wielu. Nie bez podstawy co roku wystawia się przeróżne pułapki w lesie, by dokładnie oszacować jego liczebność, prędkość nastawiania generacji(pokolenia... Dalej będzie wytłumaczone). Otóż ten robaczek prowadzi dość spokojne życie... Na pierwszy rzut oka.

Nasz mały cetyniec przychodzi na świat w kolebce lęgowej, która wydrążyła dla niego jego mama, wraz z tatą na spółkę. Malutki cetyniec który wykluł się z jajeczka zaczyna wpierniczać korę i pełzać przed siebie, tworząc ten charakterystyczny chodnik, po którym wiadomo z jakim gatunkiem mamy do czynienia(każdy żre inaczej), aż w końcu przemienia się w dorosłego osobnika i wychodzi na powierzchnię... I coś by zjadł.

Je..niec odwala w tym momencie największą głupotę jaką można i leci ku młodym sosnowym pędom i wgryza się w sam ich środek i zapierdziela wzdłuż :shock: no elo. J..b się młody pędzie ........
Po tym jak już przeprowadzi żer regeneracyjny idzie na chwilę spać, a później się ruchać by samica mogła znieść jaja i cykl zatoczył koło. Później dorosły osobnik, o ile dotrwa jesieni, to odwala tą samą akcję (żer uzupełniający) i chowa się w dolnej części konaru, w korze i przeczekuje tak zimę. Brzmi całkiem niewinnie... Gdyby nie to, że te jeb..ńce robią to w milionach osobników. Mój las jest fanatykiem korników. Cały las zaj..bany cetyńcem (te pędy w których siedział, odpadają). Drzewa chcą się bronić! Zalewają owady żywicą, ale i ta się w końcu kończy, bo cetyńców jest więcej niż Niemców pod Stalingradem i nagle! Spokój. Jakoś tak ich mniej... I sru! Kolejne pokolenie wchodzi z buta! (Trzy pokolenia w ciągu roku i jeszcze wyżerka przed zimą), leśnicy wystawiają pułapki, odławiają to gówno w litrach, Biegacze i inne owady jedzące kornikowate chodzą grube jak 50 groszy, a dzięcioły nap…dalają głową w drzewo 24/7. Drwale wycinają drzewa zaatakowane i wywożą to wp..du za las, by cetyńce nie mogły wrócić, inni krzyczą by nie wycinać puszczy i dać kornikom* żyć w spokoju.







…………………………………………………………………………………………………
*To nie kornik, ale odpuszczę wam dzisiaj systematykę, bo to poj..bane, liczy się zęby na dupie owada i określa ich kształt i długość, by ustalić gatunek.

*Kornik drukarz też nie jest taki spoko i jego larwy żywią się łykiem, przez co mogą doprowadzić drzewo do śmierci i w sumie do tego dochodzi właśnie w okolicach puszczy Białowieskiej i na południu Polski, gdzie świerk pospolity ma problemy z wodą, wynikające z płytkiego systemu korzeniowego i ocieplania się klimatu - wody głębinowe są zbyt głęboko. Świerk nie ma siły i kornik nie jest zalewany żywicą.

_________________
Davus sum, non Oedipus.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Drewnojady
Post: 31 sty 2018, 19:23 
Offline

Rejestracja: 04 mar 2015, 10:58
Posty: 196
Lokalizacja: Chojnice
Zawód: Stolarz
Specjalizacja: Montaż stolarki, wnętrza, chaty, sen
Drwale wycinają drzewa zaatakowane i wywożą to wp..du za las, [/quote]

to nie las jeno plantacja a wszystkie żarłoki lubią plantacje mono. W prawdziwym lesie rosłoby kilkanaście gatunków we wszystkich możliwych rocznikach i taka populacja żarłoków padłaby z głodu.

_________________
" ten kto zawsze robi to co już umie , zostanie tylko tym kim jest " H. Ford


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Drewnojady
Post: 03 lut 2018, 14:03 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 maja 2013, 17:44
Posty: 1966
Specjalizacja: 12/70
No tak, tylko jak pomyślimy skąd to się wzięło to dowiemy się że tylko w Puszczy Białowieskiej podczas I wojny światowej Niemcy w dwa lata wycięli 4,5 miliona metrów sześciennych drewna. W 1924 roku sprzedaliśmy prawo do wyrębu spółce CENTURY na 10 lat. Zaczęli kosić las jak żniwiarz zboże, zrębami zupełnymi. Zanim ich wyje…liśmy wycięli 2,5 miliona metrów sześciennych. Po zerwaniu umowy z Anglikami, w latach 1931 – 1939 korporacja LP zrębami zupełnymi o szerokości 80 m pozyskała kolejne ponad 3,3 mln. Druga wojna światowa szczęśliwie oszczędziła las, z wyjątkiem roku 1940 r. w czasach sowieckich kiedy wycięto trzyletni etat. Podczas 4 lat okupacji niemieckiej wycięto niewiele, bo zaledwie 100 tys. metrów sześciennych drewna, mniej niż co roku wycinano w polskiej części puszczy po wojnie, aż do dzisiaj. Te straty trzeba było czymś uzupełnić, to sadzono świerki.

Na szczęście, dzisiaj się mówi że lasy mieszane dają większy zysk o 50% od monokultury, no i to jest argument. :)

_________________
Davus sum, non Oedipus.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Drewnojady
Post: 07 lut 2018, 12:23 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 maja 2013, 17:44
Posty: 1966
Specjalizacja: 12/70
Dzisiaj opowiem o Kołatku domowym, i nie będzie to kołatka z wiersza Herberta –„ uderzam w deskę a ona mi odpowiada tak – tak, nie – nie”. Chociaż pewne skojarzenie z Kołatkiem może być, bo skubaniec jak trafi na twardy kawałek drewna to napieprza bańką wydając podobne dźwięki. Żeruje głównie w drewnie budowlanym i meblowym. Bardzo lubi drewno 4-7 letnie, ale starszym też nie pogardzi, wgryza się z prędkością pasikonika we wszystko co drewniane, bez znaczenia czy to liść czy igła. Larwa zanim stanie się chrząszczem może drążyć chodniki, dzień i noc, zależnie od warunków, od roku do 3 lat (jak kiepskie warunki to i 9 lat). Gdy są niepokojone, udają martwe, spryciarze. Chodnik wychodzący wygryza larwa i zostawia tylko wąską ściankę, którą przegryza już jako chrząszcz. Przepoczwarczanie larwy w chrząszcza dokonuje się od marca do kwietnia i wychodzi przez otwór o średnicy 1 – 2,5 mm. Tylko po to by się ruchać, robi to jak rasowy samiec alfa, przez miesiąc nie je nie pije tylko kopuluje, po czym ginie. Samiczka składa jaja około 30-60szt. Po 15-23 dniach wylęg (zależnie od wilgotności, temperatury) i cykl się zamyka. Wchodzi nowe pokolenie. Lubią ciepełko, byle nie za wysokie bo w temperaturze 50-60*larwy giną. Nie lubi zimy i temperatury poniżej -16*. Wyjątkowo trudne jest zwalczanie larw metodą chemiczną. Jest tak dlatego, że w zależności od wieku zmienia się ich wrażliwość na substancje zawarte w preparatach chemicznych. Ogólnie przyjmuje się, że łatwiej jest zwalczyć larwy młode niż dorosłe. Dobrą metodą ratowania drobnych przedmiotów jest włożenie ich do wiaderka i zalanie terpentyną na 34 dni. Ma naturalnych wrogów jak np. błonkówka, roztocze Pyemotes, oraz natrupki niebieskie.


Najlepszym sposobem zabezpieczenia drewna jest nasycenie go długo działającymi środkami.
Warto się postarać bo tylko głębokie nasycenie drewna preparatem o długotrwałym działaniu stanowi trwałe zabezpieczenie.


………………………………………………………………………………………………………


Nigdzie nie znalazłem co było pierwsze, kołatka czy kołatek.

U wyznawców islamu najczęściej są dwie kołatki, aby osoby o różnej płci mogły pukać do drzwi w inny sposób, by kobieta otwierająca drzwi wiedziała, kto za nimi stoi. Kobietom może otworzyć od razu, mężczyźni zaś muszą zaczekać na powitanie pana domu.

_________________
Davus sum, non Oedipus.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Drewnojady
Post: 02 kwie 2018, 16:15 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 maja 2013, 17:44
Posty: 1966
Specjalizacja: 12/70
Dzisiaj będzie o dwóch odwiecznych wrogach, Trzpienniku olbrzymim i jego wrogu Zgłębcu trzpiennikowcu. Proszę państwa, stają do walki której stawką jest los wszechświata.

Drewno zabezpiecza się zarówno przed czynnikami biologicznymi, jak i dodatkowo przed destrukcyjnym działaniem warunków atmosferycznych, ale przede wszystkim dla protekcji przed ksylofagami . Jednym z takich popaprańców jest Trzpiennik olbrzymi, który to upodobał sobie martwe drewno drzew iglastych, a jeśli napotka w lesie jakiegoś osłabionego osobnika, to też sobie złoży w nim jaja. Ten czterocentymetrowy sku…syn może zabić drzewo. Skubaniec skumał się z grzybami, które pomagają rozpuszczać drewno jego larwom, a te wesoło sobie je penetrują …. Z powietrza się jednak te grzyby nie biorą. W takim razie skąd? Właśnie z tej substancji, którą samiczki standardowo wprowadzają razem ze złożonymi jajeczkami (do 350 szt.). W niej bowiem znajdują się zarodniki grzybów a także śluzowata substancja, bardzo toksyczna dla żyjących drzew. Substancja ta jest silną trucizną, powodującą szybkie żółknięcie igieł i śmierć całego drzewa. Gdy grzyby zaczną rosnąć, powoli wnikają w głąb drewna, stopniowo nadtrawiając całą jego strukturę. Gdy larwy się wylęgną, pokarm w postaci grzybni mają już zapewniony…. Aż tu nagle..... przylatuje samica Zgłębca trzpiennikowca i wbija żądło w jej tunel, składa jaja, a niedługo po tym wykluta larwa zaczyna wpierniczać wcześniejszego lokatora. Trzpiennik jest ogromny i wygląda jak szerszeń, dla człowieka jest zupełnie niegroźny. Nie ma żądła, a mimikra jest jego jedyną formą obrony. No dobrze, ale skoro nie ma żądła, to co mu wystaje z odwłoka? Właściwie nie jemu, tylko jej, ponieważ jest to pokładełko, czyli narząd służący do składania jaj, a skoro tak, to naturalne, że posiada je jedynie samica. Pomyślisz... Zaraz! Zaraz! Przecież ta larwa jest głęboko w drewnie i sobie tam wesoło pałaszuje to drewno przez nawet 6 lat! (6 lat jak jest sucho, bo grzyb ma gorsze warunki. Tak to 2-3) Ano, można by powiedzieć, że Zgłębiec to taki super bohater. Tutaj sobie tylko nektar i pyłek z kwiatków zżera, ale jak spotka jakieś drzewo/drewno w potrzebie to jebs! Zastrzyk z jajek….. 5 tygodni i nie ma Trzpiennika.

Wspomniałem wcześniej, że samica Trzpiennika składa swoje jajeczka w drewnie suchym, często przeznaczonym do produkcji mebli. Oczywiście samiczka jest tego nieświadoma… podobnie zresztą jak larwy. Z tego też powodu, jak gdyby nic, drążą sobie chodniki nawet do 40cm, kompletnie nie zwracając uwagi na to, że ich „mieszkanko” stało się właśnie szafką lub podłogą. W końcu, po kilku latach żerowania, przychodzi moment uświadomienia. Dorosły już owad przegryza się przez drewno, a często także przez to, co je pokrywa, a więc lakier, tapetę, linoleum, czy nawet ołowianą płytę!!, a kiedy już znajdzie się na zewnątrz, następuje… zonk! W takich sytuacjach, zawsze się zastanawiam, kto jest bardziej zaskoczony. Trzpiennik, który nagle znalazł się w środowisku rodem z innej planety, czy właściciele pechowego mebla, którzy nagle obserwują w swoim domu ogromnego owada, przypominającego szerszenia? Na szczęście istnieje wiele drapieżników i parazytoidów, które znacząco ograniczają liczebność tych owadów. Klasykiem, jest tutaj chociażby Zgłębiec Trzpiennikowiec.

_________________
Davus sum, non Oedipus.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Drewnojady
Post: 04 kwie 2018, 10:08 
Offline

Rejestracja: 16 sty 2014, 15:39
Posty: 171
Andrzeju, świetne.
Poproszę jeszcze.

A potem... może książka?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Drewnojady
Post: 06 kwie 2018, 18:16 
Offline

Rejestracja: 07 wrz 2013, 16:34
Posty: 48
absolutna rewelacja. ja też poproszę o więcej i o książkę. jesteś leśnikiem czy tematem interesujesz się "hobbystycznie"?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Drewnojady
Post: 07 kwie 2018, 05:26 
Offline

Rejestracja: 06 mar 2015, 21:31
Posty: 1441
Andrzej jest bajkopisarzem ale minął się z powołaniem i trafił do stolarstwa, a teraz pisze bajki oparte na faktach :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Drewnojady
Post: 07 kwie 2018, 09:55 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 maja 2013, 17:44
Posty: 1966
Specjalizacja: 12/70
Dobra, to dzisiaj opowiem wam o zupełnie wyjątkowym skur…nie, który zniszczył nie jedną armadę. Już sama nazwa przyprawia o gęsią skórkę, gdyby ten koleżka był bohaterem jakiegoś filmu z gatunku thriller od razu było by wiadomo kto tu jest Kubą Rozpruwaczem. Entomologia jest super, najwięcej gatunków, największa egzotyka, mogą być bohaterami powieści obyczajowej, romansu lub kryminału.

Oto nasz bohater ŚWIDRAK okrętowy -Teredo navalis. Małż morski, który żywi się celulozą zawartą w drewnie znajdującym się w wodzie. Poza krótkim okresem wczesnego rozwoju, nie przypomina budową typowych małży, jest wydłużony, miękki, robakowatego kształtu, osiąga długość około 20-30 cm i niecały centymetr średnicy, (chociaż znajdowano osobniki o długości 60 cm),dlatego w wielu językach nazywane są robakami okrętowymi. Wyznawcy gender się ucieszą, bo nasz bohater w początkowej fazie rozwoju przyjmuje płeć męską, którą następnie zmienia na żeńską. Jeśli nie dojdzie do zapłodnienia może powrócić do formy życiowej samca. Dzięki temu po znalezieniu kawałka drewna, jest właściwie samowystarczalny. Larwy świdraka unoszą się swobodnie w wodzie. Z czasem osiadają na drewnianych obiektach i przeobrażają się. Jedynie na tym etapie rozwoju ich budowa jest typowa dla małży. Dwu skorupowa muszla nie rośnie w miarę wzrostu, lecz przekształca się, by pełnić funkcję wiertła. Wyposażony w takie wiertło, wierci w drewnie długie tunele i rośnie w głąb drewna, przyspieszając w ten sposób rozkład podwodnych drewnianych konstrukcji w nabrzeżach, pomostach, molach, dokach i w statkach. Dojrzały świdrak nie może opuścić swojej dziury, gdyż jest przytwierdzony na stałe tuż przy jej wejściu. Korytarz wyściełany jest wapienną wydzieliną produkowaną przez tylną część płaszcza. Ponieważ dziurawi drewno wzdłuż włókien na zewnątrz nić nie widać, gdy się spostrzeżemy jest już za późno, deska czy belka jest wewnątrz pusta. Wystarczy kopnąć i …….....

W szkutnictwie chętnie używano drewna z grupy teaków ponieważ jest bardzo odporne na Świdraka. Kiedyś zwalczano je, pokrywając podwodne części kadłubów smołą, mieszaniną smoły i siarki czy wapnem. Przez pewien czas używano podobnie jak w starożytnym Rzymie blachy ołowianej, później pasy blachy miedzianej. Blacha faktycznie chroniła przed pasożytami, ale w błyskawicznym tempie korodowało wszystko co było z żelaza. Brytyjska Marynarka Królewska w 18 wieku wprowadziła obowiązek pokrywania miedzią drewnianych kadłubów. Jak podaje kronikarz, karakę Vasco da Gamy „Sao Gabriel” na zewnątrz obito ołowianą blachą, a dno i burty pokryto mieszaniną smoły, łoju i tranu. Styki klepek uszczelniono pakułami z tłuszczem i niegaszonym wapnem a od wewnątrz zabezpieczono listwami. Dziś drewniane kadłuby chronią przed penetracją świdraków toksyczne farby przeciwporostowe, choć zdarza się, że pokonują one tę trującą powłokę.

Dawniej występował głównie w ciepłych i silnie zasolonych wodach. Największym siedliskiem świdraków jest Morze Karaibskie z którego został rozwleczony na inne morza i oceany świata, przez prądy morskie, statkiem jako ,,pasażer na gapę” lub przywleczony w zbiornikach wód balastowych. Dzisiaj jest już wszędzie nawet w Bałtyku. Przeniknął z Morza Czarnego do Azowskiego i Kaspijskiego. Zaistniało w związku z tym niebezpieczeństwo dla drewnianych statków rybackich i dla portów morskich mających umocnienia nadbrzeżne zbudowane z drewnianych pali. Świdraki potrzebują kilku lat żeby strawić duży statek!! Czym się żywią w Bałtyku? Zżerają drewniane wraki statków. Żaden wrak znajdujący się w Morzu Śródziemnym czy Północnym, zalegający nawet na znacznych głębokościach , a nie osłonięty mułem nie dotrwał do naszych czasów. W wodach Norwegii to samo, w większości przypadków pozostały kamienie balastowe, działa, kotwice, cegły, garnki i gliniane fajki. W naszym Bałtyku drewniane wraki są na razie najlepiej zachowane, spoczywa kilkaset z różnych epok, począwszy od średniowiecznych kog, przez galeony z okresu potopu szwedzkiego. Zwłaszcza okolice Szwecji.
A co stało się z naszym jedynym galeonem „Smok” zwodowanym 14 czerwca 1572r? ..………nie wiem, nie pamiętam……….. nie pamiętam…….. pamiętam tylko że zużyto 36 beczek smoły do uszczelniania poszycia. .........może zjadły go Świdraki? ...............


...........................................

W marynarskim slangu pierwszą spoinę poszycia, idącą od kilu, albo spoinę między okrężnicą i skrajną klepką poszycia burtowego nazywano Devil – diabelski szew, diablo trudny do wykonania. Oba sprawiały wiele trudności przy uszczelnianiu. Bardzo dziwne i karkołomne pozycje musieli przyjmować ludzie wykonujący tą robotę. Za spartolenie można było zawisnąć na rei, ale dobrze płacono za tą pracę.

_________________
Davus sum, non Oedipus.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Drewnojady
Post: 09 kwie 2018, 09:37 
Offline

Rejestracja: 04 mar 2015, 10:58
Posty: 196
Lokalizacja: Chojnice
Zawód: Stolarz
Specjalizacja: Montaż stolarki, wnętrza, chaty, sen
brawo ten Pan

_________________
" ten kto zawsze robi to co już umie , zostanie tylko tym kim jest " H. Ford


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Drewnojady
Post: 24 kwie 2018, 18:22 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 maja 2013, 17:44
Posty: 1966
Specjalizacja: 12/70
Lepiej bez celu iść naprzód niż bez celu stać w miejscu, a z pewnością o niebo lepiej, niż bez celu się cofać. Strzyg, wiwern, endriag i wilkołaków wkrótce nie będzie już na świecie. A te skur..syny będą zawsze. Odznacza się też wyjątkową upartością, jak raz sobie coś postanowi nie zmienia zdania.

Spuszczel nie jest naszym rdzennym szkodnikiem. Przybył do Europy z dwieście lat temu z Afryki Północnej wraz z meblami osadników. Na skutek zmian środowiskowych i zmian klimatycznych nie występuje już w naturalnym środowisku, uniknął całkowitego wymarcia dzięki adaptacji do środowiska życia ludzi i wpier..la to co człowiek wytworzy, jest bardzo groźnym szkodnikiem drewna. Preferuje drewno miękkie drzew iglastych o niskiej zawartości wilgoci. Larwy rozwijając się w drewnie żerują latami, nawet do 16 lat!. Chrząszcz ma długość 15 do 25mm, ciało spłaszczone o barwie smolisto czarnej / brunatnej. Samce są mniejsze od samic. Czułki u samców sięgają połowy ciała, u samic są krótsze. Głowę ma z delikatnym, szarym owłosieniem. Larwa jest kremowa, ale jej żuwaczki są ciemnobrązowe. Wyrośnięta larwa osiąga 31 mm długości. Ma trzy ciemno ubarwione przyoczka (ocelli) na każdej stronie głowy, po których larwy spuszczela pospolitego odróżniamy od larw innych kózkowatych. lubi miejsca nasłonecznione i ciepłe, dlatego chętnie zasiedla strychy, dachy i południowe ściany drewnianych budynków. Wybiera drewniane domy, konstrukcje dachowe, przesuszone elementy wyposażenia młodsze niż 10 lat. Larwy rozwijają się w bieli drewna o zawartości wilgoci od 10 do 20%. Unikają drewna rozkładającego się, a także twardzieli bogatej w olejki i żywice. W odróżnieniu od innych owadów potrafią trawić celulozę. Dorosłe owady wylatują z drewna od wiosny, najliczniej od połowy czerwca do połowy sierpnia, musi być ciepło 25- 30*C. Po wylocie łączą się w pary i kopulują, ale samice tylko jeden raz i to kilka minut. Wystarcza to do zapłodnienia wszystkich jaj, średnio 170szt. są i rekordzistki składające do 500 jaj. Jaja są żółtawe i podłużne, o długości 1,5-2 mm. Okres składania jaj wynosi około 5 dni. Owady dorosłe żyją przeciętnie 14 dni. Samica ginie zaraz po złożeniu jaj. Zwykle po 9 dniach wylęgają się larwy. Jeśli temperatura otoczenia wynosi 31*C, a wilgotność powietrza 90-95%, wówczas rozwój jaj jest szybszy i larwy lęgną się już po 5-6 dniach. W temperaturze około 17*C i przy wilgotności 18% larwy lęgną się dopiero po 48 dniach. Po wylęgu larwa od razu wgryza się w drewno, najpierw płytko i rozpoczyna żerowanie. Spędza w stadium larwy od 2 do 10 lat, a w warunkach niesprzyjających do życia nawet dłużej, np. gdy panuje za wysoka lub za niska temperatura, lub gdy szkodnik zasiedlił stare drewno o niskiej wartości odżywczej. Zawartość wilgoci w drewnie zmienia się w ciągu roku i te zmiany wyraźnie decydują o tempie rozwoju larw. W warunkach sprzyjających rozwój larw w balach domów drewnianych nie starszych niż 5 lat trwa 2 lata. Najczęściej ich rozwój trwa 3-6 lat.
Kołatki i spuszczele potrafią rozkładać celulozę i częściowo ligninę na cukry proste. Larwy tych drewnojadów produkują własne enzymy (celulazy), mogą więc atakować różne gatunki drewna o zróżnicowanej wartości pokarmowej. Odgłosy żerowania młodych larw nie są słyszalne, ale pracę żuwaczek larw średniej wielkości i starszych można usłyszeć już z odległości 1-2 m. . Przy silnym opanowaniu drewna przez larwy spuszczela chodniki tworzą gęsty labirynt korytarzy tak, że trudno jest się zorientować, który należy do danego osobnika. Larwy spuszczela są dość duże, korytarze przez nie drążone mają sporą średnicę, nawet do 8mm. Nietrudno się domyślić, że armia stale żerujących larw jest w stanie w dość krótkim czasie doprowadzić do takiego osłabienia konstrukcji dachowej, że dach zaczyna grozić zawaleniem. Mają też swój system obronny przed zbyt dużą liczbą larw w jednym kawałku drewna. Jeb..kie wydzielają do mączki drzewnej feromon, gdy jest go dużo- to sygnał dla samicy składającej jaja by poleciała sobie gdzie indziej, jak mało feromonu- to zaproszenie żeby jaja składać właśnie tu. Samice dobrze fruwają i mogą latem pokonywać znaczne odległości w celu znalezienia odpowiednich miejsc do złożenia jaj.
Poczwarka jest biała i silnie spłaszczona. Kształtem przypomina owada dorosłego. Okres przepoczwarczania się trwa około 20 dni. Powstały osobnik dorosły pozostaje w komorze przez 4-7 dni, po czym wychodzi przez owalny otwór wyjściowy.
Do rozmnażania się potrzebują oblotów godowych, jeżeli ich nie ma spuszczel ginie.

Fumigacja to najlepszy sposób zwalczania spuszczela. Nie lubią wysokich temperatur +60*C. larwy są wrażliwe na chlorowane węglowodory mniej na związki fosforowe.

....................................................

Za szkodliwą działalność m.in. spuszczela pospolitego i kołatka domowego obarcza się korniki, które wcale nie zasiedlają więźb dachowych, starych skrzypiących szaf, krzeseł oraz dekoracyjnych ram obrazów. One należą do leśnych szkodników świerka.
Korniki nigdy nie zasiedlają wyrobów z drewna.!!!

_________________
Davus sum, non Oedipus.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Drewnojady
Post: 06 maja 2018, 14:10 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 maja 2013, 17:44
Posty: 1966
Specjalizacja: 12/70
Dawno temu w „Wyimaginowanych konwersacjach” Landor napisał takie zdanie, „żywe stare drzewa są jedyną rzeczą, których nie można mieć za pieniądze, rzeki zmieniają swe koryta, góry zmieniają położenie, pałace i piramidy powstają, nawet wolny duch człowieczy gnie się i paczy pod wpływem pieniądza, tylko w obliczu starego drzewa pieniądz jest bezsilny”.

Dzisiaj będzie o Koziorogu dęboszu, jest największym skubańcem z europejskich przedstawicieli rodziny kózkowatych. Osiąga długość do około 6 cm. Ze względu na rzadkość występowania został w Polsce objęty ochroną prawną. Liczebność jest szacowana w Polsce na około 10.000 osobników. Do niedawna zastanawiano się, czy w przypadku starych drzew pomnikowych powinno się chronić drzewa czy koziorogi. Rozsądek zwyciężył i chroni się drzewa i koziorogi, ponieważ proces niszczenia drzewa odbywa się bardzo wolno, może pozostawać żywe przez wiele dziesiątków lat. Ciekawe jest znaczenie naukowej nazwy tego chrząszcza. Cerambyx wywodzi się z greckiego słowa oznaczającego: chrząszcz z długimi różkami, a cerdo to po łacinie: rzemieślnik partacz. Jest to więc długorogi chrząszcz, który potrafi tak „spartaczyć” drewno, że nie nadaje się ono już do obróbki. Nigdy nie zasiedla drzew tworzących duże, zwarte skupiska, tylko samotnie rosnące, a takich dębów jest coraz mniej. W pierwszej kolejności atakowane są zwykle części drzewa wystawione na południe, nie zacienione - np. u podstawy pnia. Wylęgające się larwy żywią się najpierw korą, potem łykiem, a w końcu drewnem, w którym drążą szerokie nawet na grubość męskiego kciuka korytarze. Od momentu wylotu chrząszczy i rozpoczęcia tak zwanej rójki (zwykle koniec maja) żyją one jeszcze zaledwie kilka tygodni. Aktywne są głównie wieczorami i o zmroku. Zaniepokojone potrafią wydawać głośne, skrzypiące dźwięki. W tym okresie odżywiają się liśćmi drzew i sokiem dębów. Samica składa jaja w spękania kory, ale wyłącznie żywych, i grubych drzew. Czas rozwoju larwalnego trwa zasadniczo 3 lata, ale w przypadku drzew stopniowo usychających może się przedłużyć nawet do 5 lat. W Polsce rozwój larw koziorogów dęboszy stwierdzano wyłącznie w dębach szypułkowych i bezszypułkowych. Jednak w innych krajach bywają w bukach, jesionach, wiązach, orzechach i kasztanach. Kozioróg dębosz jest uważany przez leśników za tzw. fizjologiczno-technicznego szkodnika drzewa. Fizjologicznego - gdyż żerujące larwy przerywają tkanki przewodzące, prowadząc do osłabienia a nawet śmierci drzewa. Technicznego, gdyż drewno dębu zaatakowanego przez wiele larw nadaje się co najwyżej na opał.

Dęby mają wątpliwe szczęście być szczególnie lubiane przez różnych „pożeraczy”. Żeruje na nich, zjadając różne ich części, ponad 800 gatunków owadów. Nie martwił bym się tym, ponieważ podjadany przez owadzie szkodniki dąb, zaczyna wydzielać zapach, który wręcz jest zawołaniem na ucztę, dla przeróżnych owadów czy ptaków, gdyż te kojarzą ową woń z robakami, które akurat żerują na drzewie. Kozioróg ma także wielu naturalnych wrogów, którzy ograniczają jego liczebność. Są to głównie ptaki owadożerne i sowy, które chętnie polują na osobniki dorosłe. Larwy natomiast są atakowane przez różne grzyby, mrówki, pasożytnicze błonkówki i drapieżne chrząszcze.

Nie tylko dęby mają zdolność obrony przed szkodnikami, tę umiejętność mają również wierzby i klony. Potrafią zmienić swój skład biochemiczny i być niejadalnym dla szkodników. Akacja zmienia smak liści i wydziela intensywny zapach. Co ciekawe alarmowani są sąsiedzi z rodziny, nawet oddaleni do 100m. Jak to się dzieje, jeszcze dokładnie nie zbadano.

Dawniej wielkość i wartość lasu dębowego mierzono liczbą świń jaką mógł wyżywić. Wyżycki twierdzi, że potrzeba 25 dorosłych dębów na utuczenie jednego wieprza. Teraz rozumiem dlaczego 1kg takiej pysznej szyneczki kosztuje nawet 1000zł. Pewna królewna angielska otrzymała w posagu las na 200 świń, wypadałoby z tego, że otrzymała w posagu 5.000 dorosłych dębów.

Dąb zawsze budził szacunek i obawę, ale to lip sadzono u nas o wiele więcej niż dębów. Dzisiaj mamy w Polsce stosunkowo dużo starych lip a bardzo mało starych dębów. Lipa zawsze budziła miłość i przywiązanie. Jest stare polskie przysłowie : „Pszczółka, klaczka i pszenica bogaci szlachcica”, tłumaczy nam dlaczego tak chętnie sadzono ją przy domu.

_________________
Davus sum, non Oedipus.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 12 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group